Aesculap i Łysa Góra


Mikrostacja Sportów Zimowych i Letnich Łysa Góra - DziwiszówCiepła zima przyszła ponownie, tym razem zabierając ze sobą znacznie więcej. Pieniędzy z nieba już nie było. Zaczęła się walka o przetrwanie – walka uczciwa, mądra, prowadzona przez ludzi, którzy znali każdy zakątek Łysej Góry (w Górach Kaczawskich). Czytaj artykuł: "Zimy, które nie przyszły"
 

Wstęp 

 Są takie miejsca i takie lata, które nie odchodzą naprawdę. Trzymają człowieka jak zapach żywicy, jak skrzypienie śniegu pod butami w mroźny poranek. Dla mnie takim miejscem była Łysa Góra, a takim czasem – historia Szkoły Narciarskiej i Sudeckiego Klubu Sportowego Aesculap. Dziś to wszystko jest już zamkniętym rozdziałem. Ale wraca… czasem w snach, czasem w obrazie zapisanym światłem, czasem w tym dziwnym, ciepłym ukłuciu pod żebrami, kiedy człowiek zbyt długo milczy.

Michał Rażniewski

Instruktor Wykładowca, Kierownik Wyszkolenia  SN i SKS AESCULAP

 

Krótko o Szkole Narciarskiej i Sudeckim Klubie Sportowym Aesculap z siedzibą w Jelemiej Górze i Mikrostacji Sportów Zimowych i Letnich Łysa Góra - Dziwiszów

Szkoła Narciarska i Sudecki Klub Sportowy Aesculap z siedzibą w Jeleniej Górze *), działająca na terenie Kotliny Jeleniogórskiej zajmowała się w latach 1970 – 2014 kształceniem dzieci i młodzieży w narciarstwie alpejskim i wychowała na przestrzeni lat wielu instruktorów i zawodników. Ważną częścią działalności Aesculapa było prowadzenie kursów kadrowych. Dzięki temu zapewniano sobie stały napływ kadry instruktorskiej, w 100% swoich wychowanków. Jednym z ważniejszych wydarzeń w życiu szkoły był spektakularny sukces zespołu instruktorów na Kongresie IVSI w Zakopanem w 2001 roku, który wykonał piękny popis jazdy synchronicznej przed międzynarodową publicznością. Najlepszą zawodniczką Aesculapa (od dziecka w tym klubie aż do zakończenia kariery w 2012 roku) była Katarzyna Karasińska – wielokrotna reprezentantka i mistrzyni Polski, startowała z powodzeniem w Pucharze Świata i zdobyła kryształową kulę w Pucharze Europy. Hasłem przewodnim przyświecającym Aesculapowi od początków istnienia było: “Wychowanie przez góry dla gór”. I rzeczywiście – zajęcia prowadzone były w duchu umiłowania przyrody, szacunku i respektu dla groźnego, nieprzyjaznego człowiekowi środowiska, jakim są wysokie góry. Dzieci brały udział w zajęciach narciarskich i wycieczkach górskich turystyczno-krajoznawczych. Rok szkolny zaczynał się już w październiku i od tego czasu uczestnicy systematycznie poznawali swój region. Wycieczki prowadził przewodnik sudecki, który opowiadał o historii i ciekawej przyrodzie Sudetów Zachodnich.

Filmy



Wszystkie moje filmy (48) o Aesculapie i Łysej Górze zebrane na jednej playliście



Aesculap został założony w roku 1970 przez Teresę i Stanisława Rażniewskich oraz Danutę Koenig. Pierwsi uczestnicy rekrutowali się z dzieci pracowników służby zdrowia (Uzdrowiska Cieplice oraz szpitala). Po latach, z tych tradycji pozostała nazwa **). Szkoła zrzeszała wszystkich; kto się tylko zapisał. Jednym z podstawowych celów było zapewnienie warunków do bezpiecznego szkolenia. Trudno prowadzić zajęcia na zatłoczonych nartostradach w wysokich górach, nie ma tam możliwości odgrodzenia stoku dla swoich potrzeb, ustawienia najprostszego toru przeszkód, nie mówiąc już o slalomie. Dlatego powstał pomysł wybudowania własnej bazy. Wybór padł na Łysą Górę koło Dziwiszowa w Górach Kaczawskich. Tutaj w roku 1988 powstał pierwszy wyciąg narciarski, wybudowano go społecznie. I od tego momentu tworzył się kompleks sportowy o nazwie: Mikrostacja Sportów Zimowych i Letnich Łysa Góra Dziwiszów. W miarę skromnych możliwości Szkoły i Klubu. Najlepiej świadczy o tym następujący fakt: budowa trwała ponad 20 lat. Mikrostacja swoje istnienie zawdzięcza ogromnemu wysiłkowi i uporowi społeczności szkoły. Instruktorom i rodzicom, którzy chcieli dać swoim dzieciom w prezencie przyjazny stok do nauki. A jak się później okazało – z miejsca tego korzystali ***) inni jeleniogórzanie. Jak również wielu turystów z Dolnego Śląska i Polski.

Michał Rażniewski
Jelenia Góra, 4.06.2014 r. 

  

CYKL „AESCULAP – HISTORIA WIDZIANA OD ŚRODKA” 1970 – 2014

Na stronie powstał właśnie autorski cykl dziewięciu artykułów poświęconych Aesculapowi i Łysej Górze – opowieść pisana z perspektywy kogoś, kto tę historię obserwował i współtworzył od środka. To nie jest kronika ani suchy zapis faktów, lecz próba uchwycenia atmosfery miejsca, ludzi i czasu – z emocjami, wzlotami, potknięciami i codzienną pracą, która przez lata budowała coś więcej niż tylko ośrodek sportowy.

Cykl skierowany jest przede wszystkim do Aesculapiaków – wychowanków, rodziców, instruktorów, współpracowników i przyjaciół – ale także do wszystkich narciarzy i bywalców Łysej Góry, którzy przyjeżdżali tu, by jeździć na nartach, odpoczywać, cieszyć się górami, widokami na Kotlinę Jeleniogórską, Jelenią Górę i panoramę Karkonoszy.

Artykuły opowiadają o ludziach i wspólnym wysiłku: o szkole i klubie, o dzieciach i młodzieży, o rodzicach i instruktorach, o zapleczu technicznym i kolejnych etapach rozwoju bazy – od pierwszych, skromnych wyciągów po większe inwestycje. O potrzebie stworzenia rodzinnego, bezpiecznego miejsca szkoleniowego blisko Jeleniej Góry, które stało się mikrostacją sportów zimowych i letnich Łysa Góra Dziwiszów.

Autor oddaje w Wasze ręce ten cykl jako przystępne kompendium wiedzy o Stowarzyszeniu Szkoła Narciarska i Sudecki Klub Sportowy Aesculap oraz o ludziach, którzy – jako grupa przyjaciół narciarzy, dorosłych i młodzieży – wspólnie stworzyli ważny fragment lokalnej historii.

To zaproszenie do lektury, wspomnień i własnych powrotów na Łysą Górę.

Michał Rażniewski - autor cyklu artykułów o Aesculapie i Łysej Górze podczas pracy

Aesculap — czterdzieści lat pasji, pracy i ludzi

Czterdzieści lat temu rodziła się pierwsza grupa szkoleniowa Aesculapa. Teresa Rażniewska i Danuta Koenig — wówczas pracownice Uzdrowiska Cieplice — oraz Stanisław Rażniewski, nauczyciel, instruktor i trener narciarstwa, snuli wtedy odważne plany wspólnych wyjazdów na narty w Karkonosze. Podjęli się zadania trudnego i nowatorskiego: stworzenia pierwszej w Kotlinie Jeleniogórskiej szkoły narciarskiej. W tamtych realiach nie istniał żaden wzorzec. Do Polski sporadycznie docierały jedynie pojedyncze informacje o alpejskich szkołach jazdy — każda idea, każdy program, każdy sposób działania musiał powstać tu, na miejscu.

W tamtych latach w Jeleniej Górze i całych Sudetach Zachodnich dynamicznie rozwijały się dotowane przez państwo kluby sportowe, podporządkowane jednemu celowi: wychowaniu sportowców wyczynowych. Liczyły się wyniki i szybki zwrot z inwestycji: medale mistrzostw Polski, starty w zawodach, najlepiej już od najmłodszych lat. W praktyce oznaczało to wczesne wdrażanie elementów ukierunkowanego treningu. „Na tyczki, szybko, jak najszybciej…” — to był obowiązujący rytm.

Nasi uczestnicy nie musieli mieć predyspozycji do wyczynu. Wystarczało coś ważniejszego: gotowość do wspólnej przygody i zdrowego spędzania czasu na śniegu. Nie ukrywajmy — zamożność tego środowiska ułatwiła start, a współpraca z Polskim Towarzystwem Turystyczno-Krajoznawczym pozwoliła utworzyć Koło nr 5 PTTK, w ramach którego prowadzono działalność. Jednocześnie kierownictwo szkoły przez całe lata czyniło wszystko, aby minimalizować koszty uczestnictwa. Nigdy nie była to działalność stricte komercyjna. Przeciwnie — poprzez budowę własnych wyciągów (wyrwirączki na Łabskim, wyciągi na Odrodzeniu, w Jakuszycach, talerzyki w Jagniątkowie i na Ulince, aż po mikrostację na Łysej Górze) stworzono warunki dostępne również dla rodzin mniej zamożnych. Mimo to łatka „elitarności” długo towarzyszyła Aesculapowi. Szczególnie w czasach komunizmu… Zarzuty o „prywatę”, o „wysokie opłaty”, o „niepaństwową inicjatywę” padały regularnie. Na co Stanisław Rażniewski odpowiadał niezmiennie: „To dajcie pieniądze na wychowanie tych dzieci”. Odpowiedzi nigdy nie było.

Dziś z tamtej tradycji została właściwie tylko nazwa. Dzieci lekarzy to już rzadkość.

Od samego początku szkoła wychowywała dzieci w duchu umiłowania przyrody i szacunku dla gór. Zanim powstała Łysa Góra, każde zajęcia musiały odbywać się w Karkonoszach — z wszystkimi tego konsekwencjami. Kolejki do zatłoczonych wyciągów, brak bezpieczeństwa na ruchliwych, nierównych trasach, brak łączności z instruktorami w górach (telefonów komórkowych nie było)… Często również piesze podejścia do miejsca zajęć. Trudno dziś wyobrazić sobie wędrówkę — w śniegu po kolana — do schroniska pod Łabskim Szczytem. Gęsiego szły małe dzieci, instruktorzy i rodzice. Krótka przerwa na herbatę, dwadzieścia minut — i dalej: regularna lekcja. Korzystano wtedy z wyrwirączki pana Jana Bartkiewicza — pięćset metrów stalowej liny, napędzanej wielkim silnikiem od ciągnika. Jego warkot był słyszalny aż przy dolnej stacji kolei krzesełkowej. Pionierskie czasy… A jednak jakże piękne we wspomnieniach. Trudno dziś uwierzyć, że tak wyglądała codzienność. „Tak hartowali się narciarze”. Spróbujmy dziś zorganizować takie zajęcia — większość dzieci natychmiast zakrzyknęłaby: „bez sensu, niewygodnie, za trudno…”. A może — kto wie — mylę się?

 Od lewej stoją: Instruktor Wykładowca Michał Rażniewski, Instruktor Wykładowca Stanisław Rażniewski, Teresa i Stanisław Rażniewscy

Stanisław Rażniewski stworzył hasło, które stało się filozofią szkoły: „Wychowanie przez góry dla gór.”
W tym duchu Aesculap działa do dziś. Uczy się tu jeździć na nartach, ale nie tylko. Rok szkolny zaczyna się już w październiku: turystyka, krajoznawstwo, obowiązkowe „suche zaprawy” wprowadzone od 1973 roku. Wprowadzono także całosezonowy konkurs wychowawczy: punktowano zachowanie, pomoc koleżeńską, punktualność, frekwencję. Dyscyplina, odpowiedzialność i współzawodnictwo stały się naturalną częścią procesu wychowania. Najlepsi — nagradzani byli uroczyście na zakończenie sezonu.

Jednym z filarów działalności szkoły zawsze było szkolenie kadry. Aesculap posiada licencję SITN-PZN na prowadzenie kursów demonstratorów i pomocników instruktorów, umożliwiając młodzieży zdobycie stopni instruktorskich. Ci, którzy przeszli wszystkie etapy nauki, wracają jako nauczyciele narciarstwa — wychowankowie stają się instruktorami. Dziś cała kadra to w 100% byli uczniowie szkoły. To tradycja, z której naprawdę można być dumnym.

Przez SN i SKS AESCULAP przewinęły się tysiące ludzi. To środowisko ogromne — trudno znaleźć w Jeleniej Górze rodzinę uprawiającą narciarstwo, która nie miałaby z Aesculapem związku. Trudno też znaleźć szkołę narciarską, w której nie pracowałby choć jeden wychowanek Aesculapa. W miarę jak zapotrzebowanie na naukę narciarstwa rosło, w Kotlinie Jeleniogórskiej zaczęły powstawać kolejne szkółki — kiedyś był tylko Aesculap.

Szczegółowa dokumentacja czterdziestu lat działalności — obozy, wyjazdy, zawody, konferencje, lodowce, treningi — jest tak obszerna, że wymagałaby osobnego opracowania. Wspomnę jedynie obozy w „Odrodzeniu” na Przełęczy Karkonoskiej, pełne radości zarówno dla dzieci, jak i rodziców; piękny okres obozów w Herlikowicach; pierwsze wyjazdy na lodowce do Alp, organizowane od 1991 roku dla zawodników. Zdjęcia, filmy i teksty archiwalne opisujące tamten czas znajdują się na mojej stronie internetowej.

Szkoła działała dzięki środkom rodziców — sprzęt, odzież, czesne — ale także dzięki niezwykłej organizacji pracy i klimatowi zaufania budowanemu latami. Każdy rodzic był i jest członkiem stowarzyszenia, a zatem współwłaścicielem szkoły. Walne Zgromadzenie decyduje o losach organizacji, co sprawia, że naturalna jest życzliwość, gotowość do pomocy i wspólna troska o przyszłość szkoły. To właśnie dzięki wspólnemu wysiłkowi powstała baza sportowa na Łysej Górze. Budowana społecznie, przez ponad dwie dekady — dziś jest ewenementem w skali kraju. Trudno wskazać inną szkołę narciarską, będącą właścicielem własnej stacji.

Podstawowym motywem powstania i rozbudowy Łysej Góry była troska o bezpieczeństwo dzieci i młodzieży. Mikrostacja od zawsze była własnością stowarzyszenia — wbrew plotkom o „prywatnej działalności” Teresy i Stanisława Rażniewskich. Z czasem okazało się, że służy nie tylko wychowankom, lecz narciarzom z całego regionu, a jej wpływ na turystykę w Kotlinie Jeleniogórskiej jest znaczący. Nie sposób nie wspomnieć wkładu Zakładu Budowy Kopalń z Lubina, dzięki któremu powstał system sztucznego naśnieżania, ani wsparcia ze strony ówczesnych władz wojewódzkich i centralnych. W roku 1986 pierwszą zgodę na budowę wyciągu wydał 1 Sekretarz KW PZPR Jerzy Golis. W 1991 roku stację odwiedził Prezes UKFiT Michał Bidas, którym zachwyciła działalność Aesculapa; obiecał pomoc i słowa dotrzymał — dzięki czemu powstały kolejne wyciągi talerzykowe.

Dziś Aesculapiacy nie muszą już tułać się autobusami po całych Sudetach. Wyjeżdżają gdzie indziej tylko po to, by urozmaicić trening.

Znakomita baza sportowa zaowocowała sukcesami w szkoleniu kadry instruktorskiej i w sporcie wyczynowym. Góry Kaczawskie okazały się idealnym miejscem do treningów slalomowych i jazdy synchronicznej. Do największych osiągnięć należą:

  1. Trójka zawodników w kadrze przygotowań olimpijskich do igrzysk w Salt Lake City: Piotr Kaczmarek, Bartłomiej Wasileńczyk, Katarzyna Karasińska.
  2. Wielokrotne tytuły mistrzowskie — mistrzostwa Polski, medale, sukcesy w Trofeo Topolino.
  3. Udane starty Katarzyny Karasińskiej w Pucharze Świata, wielokrotne miejsca w pierwszej trzydziestce.
  4. Spektakularny pokaz jazdy zespołu instruktorów na Kongresie IVSI w Zakopanem w 2001 roku.

Na końcu tego artykułu przytaczam fragment tekstu z 2008 roku — świadectwo ważnego momentu w historii szkoły. Kończąca wieloletnią funkcję prezesa Teresa Rażniewska przekazuje pałeczkę Joannie Ceglińskiej — wychowance, instruktorce, osobie głęboko związanej ze szkołą (w Aesculapie od 21 lat, była uczestniczką szkoły, zawodniczką, instruktorką, a w ostatnich latach — kierowniczką biura. Ma tytuł magistra ekonomii oraz podyplomowe wykształcenie w dziedzinie rachunkowości i kontroli finansowej. Jej wybór to znak nadziei na stabilizację i rozwój klubu).

Teresa Rażniewska z humorem, który ją cechuje, komentuje swoją decyzję: „Mam już swoje lata, a i sytuacja rodzinna jest taka, że muszę poświęcić więcej czasu swojemu kochanemu mężowi Stasiowi, starszemu ode mnie o dziewięć lat”. Historia – kalendarium SN i SKS AESCULAP – więcej.

Michał Rażniewski 

Powyższy tekst został napisany przeze mnie w 2010 roku (z okazji obchodów czterdziestolecia). Scalony – włączony do cyklu opowieści w 2025 roku. Poniżej jest widoczne menu – nawigacja po poszczególnych artykułach. 

Rodzina Rażniewskich: Basia, Teresa, Asia, Stanisław i Michał na Łysej Górze w 1988 roku. Fot. Michał Rażniewski

 

 

Łysa Góra – 680 metrów nad poziomem morza

Łysa Góra nigdy nie udawała, że jest czymś więcej, niż była naprawdę. Wysokość 680 metrów nad poziomem morza (na tej wysokości są górne stacje wyciągów) to piękne przestrzenie widokowe, ale kapryśna wysokość dla narciarstwa.
Zimą potrafiło tu być bajkowo – śnieg zostawał długo na północno-wschodnich stokach, czasem przez całe 80–90 dni. A jednak w cieplejsze sezony biel znikała szybko, jakby ktoś ją wycierał niewidzialną dłonią. Statystyki mówiły swoje – średnia stycznia i lutego nieznacznie poniżej zera – a my i tak patrzyliśmy w niebo z nadzieją, że mróz jeszcze zechce do nas wrócić.

2014 – rok, w którym popękały fundamenty

Rok 2014 wchodził w moje życie bez litości. Wtedy jeszcze byłem w pełni sił – fizycznych, życiowych, zawodowych. A jednak czułem, jakbym tracił grunt pod nogami.
Ciepłe zimy zaczęły przyduszać Mikrostację Sportów Zimowych Łysa Góra, a wraz z nią – naszą szkołę, nasz klub, całe dzieło, które rosło przez dziesięciolecia pracy tylu ludzi.

Aesculap tracił płynność finansową. Trzeba było ratować to, co jeszcze można było uratować. Zwolniono pracowników – także mnie. I nagle – po czterdziestu latach rytmu pracy, odpowiedzialności, działania – nastała cisza, która dzwoniła w uszach.

Moja mama i Joanna Ceglińska próbowały zatrzymać to, co zaczynało się osuwać. Teresa, wieloletnia prezes, wraz z młodą następczynią szukały rozwiązania, które mogłoby odwrócić los. 23 października 2014 roku powstała spółka „Łysa Góra”.
Na papierze – początek nowego rozdziału. W sercu – niepokój, który trudno było wygłuszyć.

Zielone stoki w snach

Pamiętam tamten koniec wakacji. Byłem już poza etatem, poza strukturą, poza tym wszystkim, co przez lata nadawało mojemu życiu kierunek. Zielone stoki śniły mi się po nocach – wbrew naturze, wbrew sezonowi.
Pierwszy raz w życiu musiałem nazwać coś, co dotąd wydawało mi się abstrakcyjne: porażkę. I to taką, na którą nie miałem wpływu.
Zimę z 2014 roku zapamiętam jako zimę bez zimy. Jakby ktoś wymazał całe moje zawodowe życie jedną kreską odwilży.

Kiedyś – wszystko było możliwe

A jednak przecież pamiętam inną Łysą Górę. Tę z czasów, kiedy wszystko było świeże, nowe, pełne wiary.
Szkołę budowali ludzie, którzy wierzyli w sens pracy. W wizję mojego taty:
„wychowanie przez góry dla gór”.

Byliśmy zespołem – instruktorów, konstruktorów wyciągów, działaczy, marzycieli. Budowaliśmy rzeczy, które innym wydawały się nie do zrobienia.
Współpraca z Zakładem Budowy Kopalń w Lubinie pozwoliła postawić wyciągi, budynki, przygotować trasy. Każdy metr nartostrady był konsekwencją czyjejś pracy, uporu, wiary, że warto.

Ciężko w kilku zdaniach opisać tamten czas.
Najbliżej prawdy będzie chyba to:
że czuliśmy się prowadzeni, jakby ktoś tam na górze miał dla nas plan.

Cień, który rósł wraz z ociepleniem

Tyle że wszystko, co zbudowaliśmy, opierało się na jednym kruchej podstawie: na śniegu.
Na pogodzie.
Na czymś, czego nie dało się ani kupić, ani zaprogramować.

Wysokość 680 metrów nad poziomem morza – piękna i zdradliwa – zaczęła przypominać o sobie coraz częściej.
W 2008 roku prawie upadliśmy. Uratowały nas pieniądze, które spadły „jak z nieba”. Bez nich nie przetrwalibyśmy, mimo talentu organizatorskiego Teresy Rażniewskiej.

Potem ster przejęła Joanna. Pracowała po swojemu: dokładnie, systematycznie, z wiedzą ekonomistki i sercem wychowanki Aesculapa. Modernizowała, ratowała, ciągnęła ten wóz dalej – nawet gdy teren stawał się coraz bardziej grząski.

2014 – powtórka koszmaru, tylko boleśniejsza

Ciepła zima przyszła ponownie, tym razem zabierając ze sobą znacznie więcej. Pieniędzy z nieba już nie było.
Zaczęła się walka o przetrwanie – walka uczciwa, mądra, prowadzona przez ludzi, którzy znali każdy zakątek Łysej Góry.

A ja?

Po czasie potrafię powiedzieć na poły ze smutkiem, groteskowo:
może mogę się cieszyć, że swoim odejściem zmniejszyłem deficyt szkoły…

Kończę ten tekst mimo wszystko z nadzieją. Na etat. Na zimę. Na powrót normalności.
Bo jedno wiem na pewno:

Tu nie zawiedli ludzie.


EPILOG

A potem przyszły kolejne zimy. Jeszcze cieplejsze. Jeszcze krótsze. Jeszcze bardziej bezlitosne.

Spółka, która miała być ratunkiem, również nie zdołała przetrwać w starciu z klimatem.
W latach 2014–2018 byłem już tylko instruktorem „na zleceniu”, przychodzącym na zajęcia. Obserwowałem wszystko z boku – bez funkcji, bez wpływu, z rosnącym bólem.
To nie był już Aesculap mojego Taty. To już była komercja – profesjonalna, nowoczesna, konieczna.
I nawet ona nie dała rady.

Ciepłe zimy położyły na łopatki nie tylko stację Ski Arena Łysa Góra – tak pięknie zapowiadającą się i tak chwaloną przez narciarzy – ale też jedną z najstarszych szkół narciarskich w Polsce.
Szkołę zasłużoną, ważną dla Jeleniej Góry, dla całych pokoleń młodzieży.

Nie z winy ludzi.
Nie z braku pracy, serca czy kompetencji.
Oni zrobili wszystko, co było możliwe.
Walczono do końca – mądrze, odpowiedzialnie, z oddaniem.

Ale były rzeczy silniejsze od człowieka.

I dlatego dziś Łysa Góra istnieje już tylko w naszych wspomnieniach, w starych zdjęciach, w opowieściach przekazywanych tym, którzy przyjdą po nas.
Może kiedyś znów ktoś tu stanie, spojrzy na stoki i poczuje to samo, co my czuliśmy kiedyś.

A może po prostu zostanie światło – to, które każdy z nas nosi w sobie po Aesculapie.

I ono nie zgaśnie nigdy.

Michał Rażniewski  

 

Aesculap – historia pasji, pracy i ludzi 

Przybliżyli góry ludziom  | Rodzice, dzieci, instruktorzy | Co było słychać w Aesculapie | Szkoła i Klub - tu pracowałem | Aesculap w spojrzeniu prasy | Zimy, które nie przyszły | Aesculap w pigułce | Wspomnienie instruktora | Aesculap ma już 40 lat 

 

 Objaśnienia

*) Pierwotna nazwa – z 1972 roku – Szkoła Narciarska Eskulap przy Kole PTTK nr 5 w Cieplicach Śląskich Zdroju. Niniejsza strona zawiera historię (teksty, multimedia) mikrostacji do roku 2014.

**) Kierownikiem Wyszkolenia Aesculapa był IW śp. Stanisław Rażniewski, a od 1995 roku do 2014 był IW Michał Rażniewski, czyli niżej podpisany. Teraz na emeryturze (lat 72). W 2014 roku – po serii ciepłych zim, kiedy zabrakło środków finansowych – zwolniony z pracy, a po jakimś czasie stał się pacjentem kardiologicznym i emerytem.

***) Aesculap – eskulap – żartobliwie lekarz. łac. Aesculapius, gr. Asklepios – ‘święty wąż uzdrawiający; mit. gr. bóg lekarzy, syn Apolla i nimfy Koronis’. [Władysław Kopaliński, SŁOWNIK WYRAZÓW OBCYCH I ZWROTOW OBCOJĘZYCZNYCH Wyd. IV, 1968].

****) Na wniosek Starosty Karkonoskiego Sąd rozwiązał i postawił w stan likwidacji stowarzyszenie Szkoła Narciarska i Sudecki Klub Sportowy Aesculap.

 






Więcej