Od HTML-a pisanego nocami do sztucznej inteligencji.
Moja przygoda z tworzeniem stron internetowych rozpoczęła się około 2000 roku. Wtedy powstała moja pierwsza galeria fotograficzna – „Wędrówki z aparatem w plecaku”. Internet wyglądał zupełnie inaczej niż dziś: ręcznie pisany HTML, brak szablonów, brak automatyzacji, pełna kontrola nad każdą linijką kodu.
Nie byłem informatykiem. Byłem samoukiem – i to nie pierwszej młodości. Gdy tworzyłem swoją pierwszą stronę, miałem 47 lat. Uczyłem się sam, metodą prób i błędów, korzystając z edytorów Zajączek i Pajączek. Każdy element strony – tekst, zdjęcie, grafika, układ – był efektem ręcznej pracy. Internet tworzyło się wtedy „na piechotę”.
Wkrótce powstał serwis „Aesculap i Łysa Góra”, a równolegle prowadziłem bloga na Bloggerze, gdzie w klasycznej formie publikowałem aktualności pod hasłem „Co słychać w Aesculapie”. Później opanowałem WordPressa, który przez wiele lat był podstawą mojej pracy przy stronach autorskich.
Szczególną rolę odegrała Szkoła Narciarska Aesculap. Jako wieloletni członek wspomagający – również finansowo, na miarę skromnych możliwości – wziąłem na siebie wprowadzenie szkoły w XXI wiek w obszarze internetu. Tworzyłem i prowadziłem stronę, pisałem poranne komunikaty narciarskie, na które czekali miłośnicy Łysej Góry. Strona musiała być szybka, aktualna i użyteczna – i taka była.
Od 2012 roku prowadzę także fanpage „Zdjęcia Jeleniej Góry i okolic” (wcześniej Eskulap.Name), który stał się naturalnym przedłużeniem mojej działalności fotograficznej i dokumentacyjnej.
Przez lata była to klasyczna, czasem cierniowa droga twórcy-administratora: godziny spędzone nad klawiaturą, ręczna obróbka grafik, poprawki, testy, publikacje. Droga wymagająca, ale ucząca pokory i dająca ogromną satysfakcję – zwłaszcza wtedy, gdy udawało się osiągnąć efekty, z którymi nie radzili sobie nawet młodsi.
Przełom w wieku 73 lat
Przełom nastąpił teraz, gdy mam 73 lata. Po krótkim, intensywnym okresie zapoznawania się z narzędziami opartymi na sztucznej inteligencji – zaledwie półtora miesiąca – płynnie wszedłem w zupełnie nową technologię i nowe środowisko pracy.
I tu ważna deklaracja: kończę z tworzeniem stron na WordPressie. Dziś swoje nowe projekty buduję w oparciu o narzędzia AI. Za pomocą sztucznej inteligencji tworzę układy stron, grafiki, montaże (często na bazie własnych zdjęć), a także redaguję i porządkuję teksty.
AI nie robi nic „sama”. Trzeba jej podać sens, temat, kontekst, treść, materiały. Bez tego nie powstaje nic wartościowego. To nie jest magiczny guzik. To narzędzie – potężne, ale wymagające myślenia.
„AI robi coś za człowieka”?
Coraz częściej spotykam się z komentarzami w rodzaju: „AI robi coś za człowieka”. Czasem mam wrażenie, że padają one z nutą pogardy – często ze strony osób, które nigdy z takich narzędzi nie korzystały i nie mają pojęcia, jak one działają. Na razie mówią z przekąsem. Być może niedługo będą musiały same się z tym tematem zmierzyć.
Ja nie polemizuję. Ja pokazuję efekty.
Pokazuję, jak wygląda moja klasyczna strona na Bloggerze, tworzona latami, a jak wygląda strona zbudowana przy wsparciu AI – powstała w kilka dni. Obie stworzyłem ja. Różnica w pracochłonności jest wręcz niewyobrażalna.
Najlepszym przykładem są moje logo. Pierwsze powstawało z mozołem, kilka godzin pracy w „szopie”, ręczna obróbka, poprawki. Drugie – przy wsparciu AI – powstało w kilkanaście sekund. I nie, to nie jest wstyd. To jest postęp.
Doświadczenie nie znika. Ono pracuje dalej
Lata doświadczeń z HTML-em, ręczną grafiką i klasycznym webdesignem nie poszły na marne. Wręcz przeciwnie – dziś wykorzystuję je w nowej technologii w sposób rewelacyjny. Dlatego to przejście do świata AI przyszło mi tak naturalnie, a nawet – z radością.
Na koniec podjąłem jeszcze jedną decyzję. Zamykam komentarze na swoim profilu. Fanpage jest rozwojowy (ponad 7700 obserwatorów) i pozostanie aktywny. Nadal będę publikował zdjęcia, filmy i posty dla moich wiernych odbiorców. Zamykam jednak drogę do zaistnienia tam malkontentom, frustratom i hejterom.
Tworzę dalej. Spokojnie. Świadomie. Z doświadczeniem. I z technologią, która – odpowiednio użyta – daje twórcy nowe skrzydła.
