A cóż powiedzieć o wodach poleskich? Nad Jeziorem Białym czas traci swoją ziemską miarę. Kiedy Jan i Rysia usadzili mnie na prostej, wyciosanej z jednego pnia łodzi, zwanej tu pytką, poczułam, jak gładka tafla wody wciąga mię w mistyczny zachwyt. Jezioro śpi spowite w pasma seledynu i różu zachodzącego słońca, które krwawą ścianą kładzie się na ścianie dalekiego lasu. Cisza tu jest tak głęboka, że słychać tylko miarowe Pluski wiosła i odległy krzyk dzikiego ptactwa, zrywającego się z sitowia.
Oto Jan, z bronią opartą o ramię, czujnym wzrokiem leśnika przebija mroki gęstwiny, spoglądając na podległe mu królestwo. Obok moja Rysia – promieniejąca, spokojna, wpasowana w ten surowy, a przecież tak piękny krajobraz. Chwile te, zatrzymane w mgnieniu oka, są dla mnie jak najcenniejszy balsam. Wracam do moich Kuchar pełna tego poleskiego szału kwitnienia, zabierając w duszy szum starych puszcz, opowieści leśne i ten nieuchwytny, wieczorny czar Jeziora Białego, który potem na zawsze osiada na kartach moich książek. Nota od Autora:
Od Redakcji / Słowo ode mnie: Powyższe wspomnienie jest stylizacją literacką przygotowaną na potrzeby mojej strony „Silva Rerum”. Powstało w oparciu o autentyczne fragmenty prozy Heleny Mniszek (m.in. jej opisy przyrody z powieści „Gehenna”), archiwalne fotografie oraz historyczne fakty z życia naszej rodziny - jej podróże z Kuchar na Mazowszu do córki Marii i zięcia Jana Fickiego, leśnika pracującego w rejonie Bronnej Góry i Jeziora Białego na Polesie.
Skany oryginalnych zdjęć autorstwa Jana Fickiego (i innych) wykonał Michał Rażniewski. Opracowanie cyfrowe i kolorowanie HDR © Michał Rażniewski.
Więcej

