Kiedy piaszczysty, pstrzony cieniem sosnowych gałęzi gościniec wiedzie mnie ostatecznie w głąb poleskiej kniei, serce moje uderza żywszym, młodzieńczym tętnem. To znów te same Kresy, które od zarania dzieciństwa wrosły w moją duszę - dzikie, tajemnicze, pachnące żywicą i wilgotnym mchem. Z moich ukochanych Kuchar pod Drobinem drogi wiodą w różne strony świata, ale żadna nie ma w sobie tylu czarów, co ta prowadząca na wschód, ku mojej Rysi i jej mężowi Janowi, gospodarzowi tutejszych puszcz.
Boru poleskiego nie da się porównać z żadnym innym. W połowie lata przyroda na obrzeżach Bronnej Góry nie tyle żyje, ile pije łapczywie słońce i żyzność z mrocznych, wilgotnych łon ziemi. Trawy pną się ku niebu w jakimś niewstrzymanym szale, łany paproci tworzą zielone oceaniczne roztocza, w których człowiek kryje się jak w borze dziewiczym. W powietrzu wisi oddech gorący, gęsty od zapachu żywicy, igłowia i spiekoty dnia. Czuć niemal bulgotanie soczystych sokiów w łodygach, czuć ten cichy, potężny puls ziemi, która w bezkresnej szczodrości wyrzuca z siebie zwoje ziół, purpurę poziomkowych kropel i aksamitne mchy.
A cóż powiedzieć o wodach poleskich? Nad Jeziorem Białym czas traci swoją ziemską miarę. Kiedy Jan i Rysia usadzili mnie na prostej, wyciosanej z jednego pnia łodzi, zwanej tu pytką, poczułam, jak gładka tafla wody wciąga mię w mistyczny zachwyt. Jezioro śpi spowite w pasma seledynu i różu zachodzącego słońca, które krwawą ścianą kładzie się na ścianie dalekiego lasu. Cisza tu jest tak głęboka, że słychać tylko miarowe Pluski wiosła i odległy krzyk dzikiego ptactwa, zrywającego się z sitowia.
Oto Jan, z bronią opartą o ramię, czujnym wzrokiem leśnika przebija mroki gęstwiny, spoglądając na podległe mu królestwo. Obok moja Rysia – promieniejąca, spokojna, wpasowana w ten surowy, a przecież tak piękny krajobraz. Chwile te, zatrzymane w mgnieniu oka, są dla mnie jak najcenniejszy balsam. Wracam do moich Kuchar pełna tego poleskiego szału kwitnienia, zabierając w duszy szum starych puszcz, opowieści leśne i ten nieuchwytny, wieczorny czar Jeziora Białego, który potem na zawsze osiada na kartach moich książek. Nota od Autora:
Od Redakcji / Słowo ode mnie: Powyższe wspomnienie jest stylizacją literacką przygotowaną na potrzeby mojej strony „Silva Rerum”. Powstało w oparciu o autentyczne fragmenty prozy Heleny Mniszek (m.in. jej opisy przyrody z powieści „Gehenna”), archiwalne fotografie oraz historyczne fakty z życia naszej rodziny - jej podróże z Kuchar na Mazowszu do córki Marii i zięcia Jana Fickiego, leśnika pracującego w rejonie Bronnej Góry i Jeziora Białego na Polesie.
Skany oryginalnych zdjęć autorstwa Jana Fickiego (i innych) wykonał Michał Rażniewski. Opracowanie cyfrowe i kolorowanie HDR © Michał Rażniewski.
Więcej
A cóż powiedzieć o wodach poleskich? Nad Jeziorem Białym czas traci swoją ziemską miarę. Kiedy Jan i Rysia usadzili mnie na prostej, wyciosanej z jednego pnia łodzi, zwanej tu pytką, poczułam, jak gładka tafla wody wciąga mię w mistyczny zachwyt. Jezioro śpi spowite w pasma seledynu i różu zachodzącego słońca, które krwawą ścianą kładzie się na ścianie dalekiego lasu. Cisza tu jest tak głęboka, że słychać tylko miarowe Pluski wiosła i odległy krzyk dzikiego ptactwa, zrywającego się z sitowia.
Oto Jan, z bronią opartą o ramię, czujnym wzrokiem leśnika przebija mroki gęstwiny, spoglądając na podległe mu królestwo. Obok moja Rysia – promieniejąca, spokojna, wpasowana w ten surowy, a przecież tak piękny krajobraz. Chwile te, zatrzymane w mgnieniu oka, są dla mnie jak najcenniejszy balsam. Wracam do moich Kuchar pełna tego poleskiego szału kwitnienia, zabierając w duszy szum starych puszcz, opowieści leśne i ten nieuchwytny, wieczorny czar Jeziora Białego, który potem na zawsze osiada na kartach moich książek. Nota od Autora:
Od Redakcji / Słowo ode mnie: Powyższe wspomnienie jest stylizacją literacką przygotowaną na potrzeby mojej strony „Silva Rerum”. Powstało w oparciu o autentyczne fragmenty prozy Heleny Mniszek (m.in. jej opisy przyrody z powieści „Gehenna”), archiwalne fotografie oraz historyczne fakty z życia naszej rodziny - jej podróże z Kuchar na Mazowszu do córki Marii i zięcia Jana Fickiego, leśnika pracującego w rejonie Bronnej Góry i Jeziora Białego na Polesie.
Skany oryginalnych zdjęć autorstwa Jana Fickiego (i innych) wykonał Michał Rażniewski. Opracowanie cyfrowe i kolorowanie HDR © Michał Rażniewski.
Więcej
